O mnie

Moje zdjęcie
Lublin, Polska, Poland
Przewodnik PTTK z Lublina. W wolnych chwilach - regionalny (czasem ponadregionalny) włóczęga kolejowo - pieszo - rowerowy. Najczęściej z książką w plecaku.

poniedziałek, 12 czerwca 2017

Krzyże, kamienie i woda...

Z kronikarskiego obowiązku:

Data: 9-10.06.2017
Dzień 1.
Start: godz 8.55
Trasa: Gródek Szlachecki (stacja kolejowa) - Piaseczne - Buradów - rezerwat "Lasy Parczewskie" - Staw Płonne - Białka - Jedlanka Podleśna - Drozdówka - Bobryk - Kol. Uścimów - Maśluchy - Krasne - Maśluchy - Kol. Uścimów - Orzechów Kolonia - Stary Orzechów - Sosnowica (pensjonat "Dworek Kościuszki").
Meta:  godz 16.30
Kilometrów:  57 (wg Endomondo).


Pierwsze nieoczekiwane spotkanie na trasie - to święty Kajetan z doliny Tyśmienicy...



Kocham Lasy Parczewskie. Niemal na równi z Kozłowieckimi. Ale tym razem tylko szybki tranzyt. Taki mało krajoznawczy. Krótki postój jedynie przy pomniku Bohaterów Lasów Parczewskich. Lubię to miejsce. Bo upamiętnienie nie wartościuje. Ani bohaterstwa ani śmierci. Niczyjej. Niezależnie od narodowości czy poglądów. 



Białka. Jeszcze nie zdążyła zamienić się w rozkrzyczane letnisko. W drewnianym budynku dawnej szkoły - Izba Pamięci. Skromna, niedostrzegana, pomijana. Klucz do niej u sołtysa mieszkającego po sąsiedzku. Sołtys ma 75 lat. W dniu w którym pacyfikowano Białkę (7 grudnia 1942 rok) miał 10 miesięcy. Był tam wtedy, wtulony w ramiona matki. Ocalał. Jak? Zajrzyjcie, zapytajcie, porozmawiajcie... By szum nadjeziornych hucznych imprez nie zagłuszył pamięci...




Prawdę powiedziawszy do Białki sprowadza mnie co innego. Ot, wchodzę na stronę internetową pierwszej lepszej szkoły, której patronuje Bolesław Prus. I czytam:

"1 września 1863 roku pod wsią Białki została stoczona bitwa. Prus, umieszczony w szpitalu w Siedlcach, został aresztowany, a następnie zwolniony z więzienia."

Adresu ni namiarów na szkołę nie podaję celowo. Informacja ta jest zresztą powielana w wielu miejscach - w internecie i nie tylko. I nawet nie chodzi mi o to, iż 16-letni Aleksander Głowacki nie przeistoczył się jeszcze wówczas w Bolesława Prusa - pisarza, autora "Lalki" i "Faraona". Chodzi o... geografię.

Wymieniona w cytacie wieś Białki - to niewielka podsiedlecka miejscowość. Ranny "w stoczonej pod wsią Białki bitwie" Głowacki odnajduje się w szpitalu (a następnie w więzieniu) w Siedlcach. I to jest powodem niewielkiego zamieszania. Bo o ile pobyt przyszłego pisarza w siedleckim szpitalu jest bezsporny, to okazuje się, ze pod Białkami Siedleckimi żadnego starcia z Rosjanami nie było. 

Nie śledząc bojowego szlaku młodego powstańca, zauważmy (za Tomaszem Chludzińskim, autorem artykułu opublikowanego w "Gościńcu" 08/1989) iż 25 sierpnia oddział powstańczy dowodzony przez Ludwika Żychlińskiego zostaje rozbity w bitwie pod Żelazną (okolice Garwolina). Sam Żychliński zostaje ranny, a będące w odwrocie grupy powstańców na własną rękę szukają wyjścia z sytuacji. Jedna z takich grup prowadzona jest przez Pawła Gąsowskiego. Usiłuje ona połączyć się z operującym w powiecie łukowskim oddziałem Zielińskiego. Do połączenia dochodzi pod Krzywdą. W grupie tej są dwaj przyjaciele: Wacław Horodyński i Aleksander Głowacki. Wspomnienia tego pierwszego rzucają snop światła na losy oddziału Zielińskiego a zarazem późniejszego pisarza. Wacław Horodyński wspomina Aleksandra Głowackiego dość lapidarnie, natomiast ważne jest to, że wg jego relacji oddział Zielińskiego skierował się nie pod Siedlce ale w stronę Lasów Parczewskich...

A teraz kolej na cytat z pewnego listu opatrzonego datą 11 listopada 1865:

"W tej przeszłości, w której mnie poznałeś - już nie ma mnie. Ja, dawny ja, pochowany jestem z nadziejami moimi pod Białką, skąd drugi ja wyniósł: dwumiesięczne szaleństwo, zwątpienie w tego rodzaju zabawy i kalectwo..."

Słowa te skreślone były już ręką samego późniejszego pisarza. Pojawiająca się w cytowanym fragmencie epistoły Białka - to zapewne ta Białka, położona w Lasach Parczewskich, nad malowniczym jeziorem Bialskim i nie mniej malowniczymi stawami...

O ile wydarzenia z czasów II wojny światowej są w pamięci mieszkańców niezwykle żywe, to dzieje sprzed niewiele ponad 150 lat zdają się tonąć w mrokach. Przypominają o nich tzw, krzyże powstańcze - jeden przy Parczewskim Gościńcu, drugi przy Drodze Bielińskiej, może jeszcze gdzieś... A o "pochowanych pod Białką nadziejach" nie pamięta już prawie nikt. Próżno będziemy szukać informacji we wspomnianej Izbie Pamięci. Do której i tak warto zajrzeć...




Zaś wypatrzony na południe od Białki żarnowiec miotlasty w połączeniu z kolorytem nieba przenosi mnie w zupełnie inne sfery. Pozwala zapomnieć o tragicznej historii. Świat zapewne byłby dużo lepszy, gdyby ludzkość nie był ślepa na to, co nam oferuje - najczęściej zupełnie za darmo. Niestety - jest inaczej. W Krasnem miała się o tym przekonać sama Matka Boska z Synem. To w mieście, które rozpościerało się tam, gdzie dziś mienią się wody jednego z najgłębszych jezior Równiny Łęczyńsko - Włodawskiej, odmówiono strudzonym Wędrowcom jednej szklanki wody. Wobec tego mieszkańcy miasta mają pić ją przez wieczność. Zaś kamień nad brzegiem Krasnego do dziś nosi ślady stóp Matki Boskiej i Dzieciątka. Swoiste memento? A może zwykły głaz narzutowy? Niech każdy sam rozstrzygnie. Ja jadę tam, "gdzie ma mi się przyśnić Ludwika". Choć przecież nie mam na imię Tadeusz...




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz